Dobra passa Marcovii trwa!

Przywieźli trzy punkty

Nie tak dawno pisaliśmy o serii porażek Marcovii Marki w tym sezonie, a tu już mamy piąte zwycięstwo z rzędu! Najwyraźniej nasz klub musiał się rozpędzić i oby szybko nie wyhamował. Wprawdzie do Makowa jechaliśmy jako faworyt, natomiast każdy sukces cieszy tak samo. Zwłaszcza, że była to wygrana w naprawdę pięknym stylu. Wynik 3:0 mówi samo za siebie, a to w jaki sposób padały bramki tylko potwierdza klasę naszych zawodników.

Pierwsza połowa

Jeszcze przed meczem nastroje w szatni były optymistyczne. Mając cztery zwycięstwa z rzędu Marcovia czuła się pewnie, natomiast Makowianka Maków nie mogła mieć zbytniej nadziei. Wszystko przez to, że jeszcze przed meczem zajmowali ostatnie miejsce w tabeli. Tak więc, kiedy rozległ się pierwszy gwizdek Marcovia postanowiła ruszyć do przodu. Nasi piłkarze bynajmniej nie lekceważyli przeciwnika. Od początku nie towarzyszyła im frywolna gra czy brak poszanowania dla piłki. Podeszli do swojego zadania profesjonalnie.

Pierwsza bramka padła już w 14 minucie spotkania. Fenomenalnym wręcz trafieniem popisał się Dariusz Dadacz. Bramka z 70 metrów to nie lada wyczyn nawet dla graczy, którzy występują w czołowych europejskich ligach. Z całą pewnością był to najpiękniejszy gol meczu. O dziwo bramka zadziałała na gospodarzy drażniąco. Gospodarze rzucili się do ataku, żądni doprowadzenia do remisu. I w sumie niewiele im brakowało. Gdyby nie zmarnowana okazja to kto wie, czy jeszcze przed gwizdkiem nie byłoby remisu. A tak, Makowianka schodziła do szatni z wynikiem 0:1 z tyłu.

Druga połowa

Na początku drugiej połowy gospodarze znów pokazali pazur. Ale po raz kolejny nie wykorzystali znakomitej szansy na doprowadzenie do remisu. Najwyraźniej po tym goście uznali, że pozwalają rywalowi na zbyt dużą swobodę. Marcovia przystąpiła do ataku. W 54 minucie Damian Świerblewski znakomicie dośrodkował, natomiast bez błędu wykorzystał to Piotr Śledziewski. Było już 2:0

Autor drugiej bramki ustrzelił dublet w 76 minucie. To ostatecznie dobiło gospodarzy. Makowianka nie potrafiła się poderwać, by choć zdobyć bramkę kontaktową, zabrakło im nawet tego jednego, rozpaczliwego zrywu. Końcówka spotkania była zatem bardzo spokojna i wynik do końcowego gwizdka nie uległ już zmianie.

To były informacje z III ligi. A jeżeli interesują Cię rozgrywki na wyższym poziomie, to sprawdź koniecznie informacje o dzisiejszym meczu Polska-Węgry. Artykuł na ten temat znajdziesz tutaj.