Marcovia zdobyła trzy punkty

Czwarta wygrana z rzędu

Piłkarze Marcovii Marki zaliczyli bardzo dobry występ. Ich przeciwnikiem był Drukarz Warszawa, natomiast zwycięstwo mareckich zawodników wcale nie było takie oczywiste. Jak dotąd spotkania z Drukarzem kończyły się dla Marcovii niezbyt pomyślnie. Trudno więc było spodziewać się, że tym razem będzie lepiej. Zwłaszcza, że nasi zawodnicy wcześniej wygrali aż trzy mecze pod rząd. Wszyscy sądzili, że limit szczęścia już się „wyczerpał”. Jakież więc było zdziwienie, kiedy okazało się, że Marcovia wygrała po raz czwarty?

Przebieg spotkania

Na początku nic nie wskazywało na to, że nasz klub wygra ten mecz. Ba, nic nie zapowiadało nawet tego, że go zremisuje, natomiast w piłce nożnej wszystko jest możliwe. Ale po kolei. Zaczęło się tak, że to Drukarz przejął inicjatywę. Piłkarze z Warszawy byli bardziej pewni siebie, zdolni do kontynuowania groźnych akcji, niebezpieczny. To piłka lubiła ich, a nie Marcovię. W efekcie już w 11 minucie było 1:0. Bramka padła o fatalnym, powolnym zachowaniu obrońców Marcovii.

Drukarz poszedł za ciosem. Drugi gol padł w 28 minucie, natomiast już w 32 minucie Marcovia zdobyła kontaktowego gola. Jego autorem był Damian Świerblewski, a asystował mu Dariusz Dadacz. Wkrótce potem Piotr Śledziewski zmarnował znakomitą okazję, przez co Marcovia straciła szansę na wyrównanie. Mimo wszystko Drukarz nie przypominał już siebie z początku meczu, natomiast to nasza drużyna stwarzała sobie sytuacje i była bliżej strzelenia gola. Jednakże do przerwy wynik już się zmienił.

Basiuk, który w przerwie wszedł za Więckowskiego chyba już na dobre zapisał się w historii klubu. Bowiem to jego akcja w 48 minucie doprowadziła do wyrównania. Marcovia udowodniła, że potrafi kopiować zachowania drukarza, bo już w 50 minucie wynik wynosił 3:2 dla naszych. W tym momencie obie drużyny zaczęły grać wybitnie ofensywnie. Drukarz starał się za wszelką cenę wyrównać, Moravia wściekle atakowała, natomiast, co ciekawe przez pozostałe 50 minut nie padł ani jeden gol.

To nie pomyłka – w 50 minucie rzeczywiście zostało 50 minut do końca, bo, jak się później okazało sędzia doliczył aż 10 minut. Wszystko dlatego, że w grze było dużo fauli, posypały się kartki, a paru zawodników musiało zejść z powodu kontuzji.

Po tym meczu Marcovia awansowała w tabeli IV ligi o 9 oczek.

To były wiadomości sportowe z naszego regionu, a jeżeli chcecie wiedzieć, co się dzieje w piłce światowej, wejdźcie na serwis: czerwonakartka.pl